czwartek, października 30, 2014

Wigilia wszystkich świętych po szkocku.

Gdzie nie spojrzeć na sklepowych wystawach szczerzą się do nas dyniowe głowy, rozczochrane czarownice, nietoperze i małe słodkie pajączki. 

Znowu to amerykańskie Halloween, pomyśli nie jeden z nas. Zamiast poddać się zadumie marketingowcy po raz kolejny będą chcieli wyłudzić nasze pieniądze, bo z roku na rok przybywa dzieci łasych na darmowe cukierki.


Jeszcze nie tak dawno temu byłam gotowa prowadzić krucjatę przeciwko takim zwyczajom. Obecnie jest mi to obojętne, bo każdy ma prawo robić co mu się podoba, a ja będę ten dzień obchodzić tak jak uważam za stosowne.

Nie oznacza to jednak, że Halloween w ogóle mnie nie obchodzi. Będąc ciekawskim jajem, z zainteresowaniem czytam artykuliki w lokalnej gazecie na temat przygotowań do tego święta i okazało się, że Szkocja również ma swoje zwyczaje i tradycje sięgające dawnych czasów. Trafiła się nawet opowiastka mrożąca krew w żyłach, ale do niej wrócimy później.

Z czym wam się kojarzy puste miejsce przy stole dla nieoczekiwanego gościa? Z wigilią Bożego Narodzenia, prawda? Okazuje się, że Szkoci zostawiają puste krzesło i talerz z jedzeniem dla zmarłych przodków. Kto wie czy jakaś daleka krewna nie zechce tego dnia spędzić czas w rodzinnych stronach.

Dynia jest passe! Czas na... rzepę! Tak, Szkoci jako lampionów używali właśnie tego warzywa.
źródło: http://pocketpccentral.net/halloween-turnip-fce78-lantern

Pora na magię. My mamy wróżby andrzejkowe, Szkoci halloweenowe. 
Jeżeli narzeczeństwo chce sprawdzić jakie będzie ich wspólne życie po ślubie, wigilia wszystkich świętych jest idealną okazją by się tego dowiedzieć. Para musi wrzucić do ognia po jednym orzechu. Jeśli będą się spokojnie tlić małżeństwo będzie szczęśliwe, jednak jeżeli będą syczeć i puszczać iskry przyszłość będzie burzowa.
 Inna wróżba polegała na obraniu przez pannę bądź kawalera jabłka i zarzuceniu długiej skórki na swoje ramiona. Z kształtu obierki należało odgadnąć pierwszą literę imienia swojego przyszłego małżonka.

Zabawmy się! 
Kto nigdy nie widział zabawy polegającej na wyłowieniu zębami jabłka z misy pełnej wody? Chyba nie ma takiej osoby. Tradycja ta wywodzi się jeszcze z czasów Celtów, którzy uważali jabłka za święte owoce.

Jak ktoś nie lubi jabłek może połasić się na coś słodkiego. Ochotnicy mając związane ręce musieli urwać, ponownie za pomocą zębów, wiszące na sznurku sconsy pokryte melasą (rodzaj słodkich bułeczek).

Guising lub "galoshin" co można przetłumaczyć jako przebieranie się. Kiedyś dzieci zakładały na siebie stare ubrania i czerniły sobie twarze. Miało to na celu ich ochronę przed złymi duchami, które czyhały na nie tego dnia. Oczywiście też chodziły od drzwi do drzwi, ale żeby otrzymać smakołyk najpierw obowiązkowo musiały zaśpiewać piosenkę, opowiedzieć żart lub wyrecytować jakiś wierszyk.
źródło: http://www.folkplay.info/Texts/90sk18sa.htm

A teraz historyjka, która wywoła ciarki na plecach.

źródło: https://www.pressandjournal.co.uk/fp/news/aberdeen/379987/unearth-aberdeens-dark-history-of-grave-robbery/

Mamy początek XIX wieku w Aberdeen. Dwóch chłopców dostrzegło psa, który wykopał z ziemi czyjeś szczątki. Nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie to, że okolica należała do miejskiego teatru anatomicznego.  Na teatr padł cień podejrzeń gdyż w tamtych czasach mieli do dyspozycji jedynie zwłoki wisielców, a tych była znikoma ilość. Można było powiedzieć, że trafił się jakiś "raz na ruski rok". Oczywistym więc było, że teatr musiał skądś ukraść zwłoki żeby studenci mieli nad czym zgłębiać tajniki ludzkiej anatomii. Plotka rozniosła się wśród ludzi. Niedowierzaniu i zbulwersowaniu nie było końca. Rozgniewany lud musiał w końcu dać upust swojej złości i 19 grudnia 1831 roku około 2000 rozwścieczonych mieszkańców wyszło z domów by należycie ukarać hieny cmentarne. Ich celem była ulica Świętego Andrzeja, przy której znajdował się budynek z bezbożnikami.  Uczestnicy protestu zrównali z ziemią teatr anatomiczny, a profesorów i studentów pogonili ulicami miasta.
I tak kończy się niechlubna historia miasta Aberdeen, która może śmiało konkurować w podobnymi przypadkami w Edynburgu i Glasgow.

6 komentarzy:

  1. to co Sylwia bedziecie palili orzechy?? Monika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bo nie mam gdzie ogniska zrobić, chyba że na środku pokoju :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A jeszcze ile ciekawych rzeczy zostało do opisania :D

      Usuń
  3. i gdzie te wszystkie ciekawe rzeczy do opisania. Ani widu, ani słychu tych nowości.

    OdpowiedzUsuń